W jednym komentarzu pojawiła się rada, że powinienem sobie dawać, krótsze cele – nie tylko takie, na rok, ale na krótszą metę, aby jeszcze lepiej motywować się do działania – cóż po przemyśleniu zgadzam się.
W roku 2011 mam zamiar zebrać w sumie 5 tys. złotych z czego ponad 800 już jest, wiec na chwilę obecną potrzebuje jeszcze 4,2 tys.
Kwota duża i nieduża, zależy kto i z której strony na nią patrzy –bo nie mają to być wszystkie pieniądze zarobione, ale odłożone, a za coś jeszcze żyć muszę, a staram się sam siebie utrzymywać (tzn.: mieszkam u rodziców oraz się u nich stołuje wieczorami bo całymi dniami i tak jestem poza domem – cała reszta to już kwestia moich pieniędzy)
Więc w sumie wcale nie uważam, ze będzie tak łatwo mi tego dokonać – szczególnie, że mój samochód coraz częściej mnie irytuje jakimiś nieprzywidzianymi naprawami .
http://www.flickr.com/photos/notsogoodphotography/4589124742/
Zobaczmy jak 4,2 będzie wyglądało podzielone na 12 miesięcy
W sumie w każdym miesiącu musiałbym odkładać kwotę 350 zł – na miesiąc dla mnie trochę sporo.
Ja jednak postanowiłem to rozrzucić trochę inaczej:
| Styczeń | 150 |
| Luty | 150 |
| Marzec | 400 |
| Kwiecień | 150 |
| Maj | 200 |
| Czerwiec | 200 |
| Lipiec | 500 |
| Sierpień | 500 |
| Wrzesień | 200 |
| Październik | 200 |
| Listopad | 200 |
| Grudzień | 150 |
| Suma | 3000 |
W następnych miesiącach będę oszczędzał nie więcej niż 150 zł, ponieważ zbieram też trochę na wycieczkę na narty na Słowację, gdzie jadę w lutym – potrzeba mi jeszcze około 500 zł – sam wyjazd opłacony, potrzebuje jeszcze na karnety i słowackie piwko.
W marcu spodziewam się zwrotu z PIT’a więc bez ceregieli dorzucę całość do skarpetki (100 pewnie mi zabiorą za mandat zaległy). Kolejne miesiące też bez rewelacji, ponieważ trzeba z czegoś żyć – natomiast w wakacje planuje pracować gdzieś na dłużej jak zawsze i odłożę jakieś większe pieniądze, a potem znowu standard.
Dodam, że cały czas mówimy tutaj o kwotach, które de facto odłożę– nie ma tutaj mowy o zyskach ani o niespodziewanych wpływach jakie w ciągu roku może mi się zapewne przytrafią.
Zostaje jeszcze 1200, które będę jakoś musiał załatać właśnie z tych zysków bądź niespodziewanych przyrostów gotówki (napad na bank?) – może się uda, mam nadzieje, ze tak – muszę stawiać sobie wysoko pułap, żeby nie było za prosto.
Dla wszystkich, którzy mogą sobie pomyśleć, że 4200 to kwotą która mogą odłożyć w dwa miesiące to przypomnę tylko, ze studiuje dziennie i w miesiącu zarabiam około 1000-1200 zł do ręki z różnych prac jakich się imam (korepetycje z angielskiego, działalność w Internecie, mały lokalny biznes w sezonie). Z tej kolosalnie wielkiej kwoty muszę się utrzymać, wyjść czasem na imprezę, zaprosić dziewczynę na kolację, pójść do kina, na kręgle, na piwo z kolegami no i oczywiście zatankować samochód (na szczęście gaz).
Nie zamierzam się głodzić i odmawiać sobie wszystkich przyjemności tylko po to, żeby odłożyć założoną kwotę – mam za to zamiar zmotywować się, żeby zarobić więcej no i lepiej inwestować swoje środki i przede wszystkim je inwestować, a nie roztrwaniać.
Aha – od końca stycznia wprowadzą podsumowania każdego – a żeby zobaczyć jak mi idzie.
Uff… ale wypociny.
Do moich postanowień dodałem sobie abstynencję alkoholową do wyjazdu na ferie, czyli gdzieś do połowy lutego oraz parę innych.
Cele na styczeń:
1) +150 zł do skarpetki
2) abstynencja alkoholowa
3) systematyczne zrzucanie zbędnych kilogramów
4) zaliczanie wszystkiego na studiach, co tylko możliwe (cel extra – chodzi oczywiście o przedmioty)
5) zabranie się wreszcie za skończenie pracy przejściowej!!!
6) systematycznie wpisy na blogu (dokładnie nie wiem jak systematyczne musze zobaczyć jak będzie mi to szło)
Do usłyszenia



Jeden komentarz to “Cel na 2011 – rozbicie”
[...] Ten cel w sumie wypełniam najbardziej systematycznie, korzystając ciągle z mojego rozbicia na mniejsze, który zapisałem etapy w tym wpisie. [...]