Podsumowanie roku 2011

Rok 2011 skończył się bardzo szybko jak to każdy rok w wieku dwudziestu kilku lat z tego co zaobserwowałem na nasze dwudziestolatków nieszczęście wszystko co dobre szybko się kończy albo przemija. Sporo się działo oraz zmieniło w moim życiu i z pewnością mogę powiedzieć, że w ciągu tego roku stałem się innym człowiekiem. Inaczej patrzę na świat, poważniej myślę o przyszłości oraz mam swoje wyznaczone cele do których staram się dążyć.

http://www.flickr.com/photos/freakyyash

Z każdym dniem również wyostrza mi się obraz tego jak chcę swoje życie przeżyć, bo w życiu nie chodzi o to aby żyć, chodzi w nim o to by przeżyć je jak najlepiej.

No tym koniec filozoficznego wstępu oraz dywagacji, sporo mam przemyśleń, ale jakoś na razie słabo mi idzie przelewanie ich na papier. Będę próbował.

Co w finansach?

Rok 2011 zaczynałem od 700 zł, a kończę na ponad 6-ciu tysiącach. Cel finansowy na 2011 rok osiągnięty. Dla jednych jest to śmieszna kwota, którą wydają w tydzień lub w miesiąc, ale dla mnie jest to coś, początek oraz udowodnienie sobie że małym krokami da się uzbierać pokaźne sumy, a przy okazji nie trzeba wcale ze wszystkiego  rezygnować i można cieszyć się życiem. Należy po prostu odpowiednie gospodarować swoimi pieniędzmi. Metoda małych kroków oraz plan systematycznego oszczędzania, pozwolił bez ogromnych wyrzeczeń odłożyć całkiem dużą jak dla mnie sumkę. Przy tym wszystkim towarzyszyła mi nieustająca motywacja, którą starałem się znajdować w sobie każdego dnia.

Co u mnie?

Na początku tego bloga jednym z moich postanowień, było schudnięcie. Na początku 2011 roku ważyłem około 95 kg (sic!) przy wzroście 182 cm. Bez ogródek mogę o sobie powiedzieć, ze wyglądałem jak wieloryb, i to jeden z większych. Postanowienie podjąłem na początku roku, ale dopiero w maju/czerwcu wprowadziłem je w życie, żeby rezultacie w cztery miesiące zrzucić około 15 kg. W chwili obecnej, gdy pisze tego postaw ważę 79,5 kg ( jest po świętach zaznaczam) i czuję się ze swoim ciałem bardzo dobrze, aczkolwiek odczuwam pewien niedosyt związany z masą mięśniową.

Jak wyglądało u mnie odchudzanie?

Proces odchudzanie to przede wszystkim dieta. Na swoim przykładzie mówię Wam, najważniejsze jest zmienienie swoich przyzwyczajeń żywieniowych. Ja postąpiłem bardzo prosto, przez cztery miesiące zero chleba, zero makaronu oraz zero ziemniaków. Te trzy produkty bogate w węglowodany dopiero teraz powoli wprowadzam do swojej diety. Poza tym pięć posiłków dziennie(tak wiem, że to brzmi jak w piosence Krzysiu z youtube ale to prawda), prawie codziennie to samo:

  1. Śniadanie: Jogurt z otrębami plus jajko i warzywo
  2. Owoc/Warzywo
  3. Obiad: Duże porcje mięsa plus sałatka warzywna
  4. Owoc/Warzywo
  5. Kolacja: Serek z tuńczykiem oraz ogórkiem konserwowym (sałatka)

http://www.flickr.com/photos/natureindyablogspotcom

Dieta opiera się na podwyższonym spożywaniu białek w ciągu doby oraz minimalizacji węglowodanów. W przeciwieństwie do diety Dukana jadłem sporo warzyw oraz owoców, z tym że żelazna zasada: na kolację prawie codziennie to samo czyli serek, tuńczyk oraz ogórek do smaku bo samo byłoby strasznie mdłe. Czyli w sumie samo białko.

Zdjęć mojej metamorfozy, jakoś nie mam odwagi umieszczać, bo jeszcze to wszystko nie wygląda tak jak bym chciał, ale jeśli na brzuchu pojawi się ABS to może to zrobię ;-)

Jak z pracą oraz zarobkami?

Obecnie uzyskuję dochód z trzech źródeł.

Udzielam korepetycji z języka angielskiego oraz matematyki, prowadzę wraz z kolegą pole paintballowe w okolicach Warszawy oraz zajmuje się pozycjonowaniem. Nie będę tutaj podawał konkretnych kwot, które zarabiam, ale uważam, że nie jest źle, biorąc pod uwagę, że studiuje dziennie

A studia?

Obecnie jestem w trakcie pisanie pracy inżynierskiej, i jeśli się uda będę ją bronił pod koniec lutego bądź na początku marca, poza tym wszystko inne pozaliczane. Po obronie pracy jeszcze półtora roku magisterki, a potem edukacja już tylko i wyłącznie, jeśli jakaś wiedza będzie potrzebna do pracy albo po osiągnięciu wolności finansowej dla własnej ciekawości świata.

Mimo tego, ze blog skupia się głównie wokół finansów w 2012 mam zamiar pisać również szerzej ogólnie ożyciu oraz prywatnych przemyśleniach i spostrzeżeniach. Nauczyłem się i teraz już to wiem i rozumiem, że szczęście to nie tylko kasa, ale kombinacja podejścia do życia, przyjaciół no i oczywiście forsy. A każdy z nas chciałby być szczęśliwy. Pieniądze nie powinny być celem samym w sobie, ale pomocą w osiągnięciu szczęścia oraz wolności finansowej.

PS: Z racji tego, że w chwili publikacji tego wpisu jestem na nartach to cele oraz plany na 2012 rok pojawią się w poniedziałek noworoczny bo nie zdążyłem wszystkiego przelać na tekst. A tymczasem:

SZAMPAŃSKIEGO SYLWESTRA I SUKCESÓW W 2012

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Opublikowano 30-12-2011.


Jeśli się tutaj znalazłeś Drogi Czytelniku to zachęcam Cię do subskrypcji bloga (po prawej stornie) oraz komentowania moich wpisów, zamieszczania uwag, sugestii.

Pozdrawiam serdecznie!

  1. Cichy pisze:

    Gratuluje sukcesu!!
    Jestem pod wrażeniem wytrwałości i czekam na nowe cele na 2012 rok. Natchnąłeś mnie również do dalszej pracy nad sobą. Już od jakiegoś pól roku czytam Twojego bloga i nie zamierzam przestawać.

    Pozdrawiam!

  2. Robert pisze:

    Miałem nic nie pisać, ale właśnie pojawił się komentarz kogoś innego wiec czemu nie?

    Gratuluje przede wszystkim wytrwałości, bo kwota co prawda niewielka, ale gromadzona przez cały rok, co świadczy o dużej determinacji oraz silnej woli, oby tak dalej!

  3. Damian pisze:

    Wielkie dzięki za dobre słowo, właśnie ukazał się wpis z nowym celem na kolejny rok.

Zostaw komentarz