Nareszcie trochę luzu – sesja prawie za pasem

W piątek miałem ostatnie egzamin, którego wyniku jeszcze nie znam – reszta na szczęście poszła gładko – i wpis już w indeksie widnieje, co bardzo mnie cieszy. Cały semestr poszedł mi w miarę i oceny nawet takie przyzwoite. Piątkowy egzamin niestety pewnie prawie na pewno nie zaliczę, ale i tak można powiedzieć że już luz i wszystko zaliczone w pierwszym terminie. Teraz tydzień pracy na dodatkowe extra kieszonkowe, a potem upragnione szaleństwo na nartach.

Systematyka przede wszystkim – ale co dalej?

Praca przejściowa oraz inne projekty już widnieją jako zaliczone w indeksie. Teraz przeszedł czas na egzaminy – w sumie aż cztery w tym jeden ustny – i to wszystko w nadchodzącym tygodniu. Ocena z przejściówki uwolniła moje myśli od ciągłego stresu związanego z pisaniem. Teraz natomiast zostało mi już tylko kucie, ponieważ przedmioty są typowo pamięciowe.

Styczeń – czyli czas na nadrabianie całego semestru.

Na pewno tak wyobraża sobie styczeń oraz początek lutego większość studentów. Po wielki świątecznym obżarstwie, prezentach, przerwie świątecznej oraz ogromnym kacu w nowym roku nareszcie trzeba się spiąć i wziąć do roboty, bo niestety czas pędzi nieubłaganie, a czas do egzaminów maleje z tygodnia na tydzień.

Teraz właśnie następuje przypominanie o wszystkich zaległych zaliczeniach, pracach, projektach i nie wiadomo jeszcze czym – skąd się tyle tego uzbierało?

http://www.flickr.com/photos/ernstl/83949557/

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...